a raczej z jego doskonałym okiem.
przyznaję, że jestem niekompetentna kulturalnie i Degas kojarzył mi się mgliście, raczej z ulotnymi balerinami. tym większe wrażenie zrobił na mnie Place de la Concorde.
piątek, godzina 20. wysilam wszystkie zmysły, żeby nie odlecieć i nie zasnąć. i nagle na wielkim ekranie pojawia się to.
![]() |
Edgar Degas - Place de la Concorde, 1875 |
i atakuje...
kolorem
kadrem
i filmowością.
działa lepiej niż cola czy red bull. podnosi ciśnienie i rozszerza źrenice. ciągle nie mogę wyjść z podziwu, przeglądam inne prace i w każdej rzuca się w oczy właśnie kadr, wrażenie przypadkowości, szybkości. jakby wyjął aparat i strzelił fotkę. a później nałożył filtr malarski w photoshopie. problem tylko w tym, że jest rok 1875... więc to chyba nie to ;p
kompletnie nowatorskie i niezgodne z tym do czego przyzwyczaiłam się na obrazach.
im dłużej patrzę, tym bardziej mi się podoba.
![]() |
The Cotton Exchange at New Orleans (Portraits in an Office), 1873 |
![]() |
A Carriage at the Races, 1869-1872 |
![]() |
The Bellelli Family, 1858-1860 |
![]() |
L'absinthe, 1876 |
i baletnice
![]() |
Dance Class, 1874 |
![]() |
Musicians in the Orchestra, 1870-1871 |