Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzesła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzesła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lipca 2013

charles, ray i verner

3 + 1
klasyka.
nieparzysta.




dziką radość z ich przybycia opisywałam tutaj... 9 miesięcy temu. owocem ówczesnego poczęcia są powyższe, oj mocno spóźnione, ale jakże urocze czworaczki.

piątek, 10 maja 2013

bo!




i właśnie dlatego




bo piękne krzesło jest jak najdoskonalsza rzeźba, która łączy funkcje ozdobne i użytkowe. moja słabość do krzeseł jest kompletnie niepohamowana. gdyby nie czujne oko nie-męża, kupowałabym więcej niż to mieszkanie jest w stanie pomieścić...

sobota, 2 marca 2013

sto

nie wiem jak to się stało, ale jest post numer 100. 

będzie krótko i zwięźle. o tym jak doskonale wyczuliliśmy i uwrażliwiliśmy nasz radar na okazje.

zaczęło się od BoC i 10% promocji na wszystkie krzesła, która rozwiała wszelkie wahania i wątpliwości (jednak presja czasu nie ma sobie równych w mobilizacji do podejmowania decyzji) i krzesło duchowo zagościło na salonach. fizycznie zagości dopiero w kwietniu - to taki ciąg dalszy sagi pt. jak długo można kupować... w tym odcinku: krzesło. 

następna w kolejce była Ikea z 10% rabatem na łóżka, ramy i materace. ale tym razem Ikeę trzeba  porządnie zbesztać. pomimo wielkich plakatów nikt z obsługi wystawiając kwit odbioru łóżka z magazynu zewnętrznego nie wspomniał o promocji. i to nie przypadek, bo nieszczęsne podejście do łóżka robiliśmy dwukrotnie u różnych sprzedawców. akurat po tym sklepie czegoś takiego bym się nie spodziewała, ale cóż... może to taka targówkowa przypadłość. podobno w jankach było zupełnie inaczej. szczęśliwie w przebłysku geniuszu nie-mąż przypomniał sobie o przyczynie naszej wycieczki do sklepu i wydarł rabacik prosto z gardła.

a ostatnim jeszcze cieplutkim, chociaż nie remontowym, hitem była 20% promocja na Riska!!! w sumie nawet opłacało się przez pół roku nosić z zakupem i wciąż go odwlekać ze względu na brak środków i pilniejsze pilności, żeby zaoszczędzić 1/5!!! szczęśliwie korpo wypłaciło właśnie dodatek sportowy, który w znacznym stopniu poratuje sytuację. co więcej zostanie wydany zgodnie z przeznaczeniem - na nasz sport narodowy. polowanie na promocje.

niedziela, 7 października 2012

krzesełka my love

rany, rany!!! przyjechały! nadleciały i przybyły!!! już są!!! nasze!

jedyna radość remontu!

extravaganza.


wypaczone u zachodnich sąsiadów. najtańsze w swej nietaniości. w niemieckim grajdołku, w którym rachowanie nie jest chyba mocną stroną. i nie wiem czy w ramach zadośćuczynienia za straty moralne, czy też na osłodę opasłego rachunku, dostaliśmy designerski kuchenny gratis. w najmodniejszym w tym sezonie kolorze nude! mała rzecz a cieszy. przydatność może się co prawda okazać bliska zeru (chociaż nie mówmy hop, może natchniona zacznę ubijać pianę ręcznie), ale euforia nie do zmierzenia i nie do przecenienia! ach ta magia rzeczy za darmo!




plus okazało się, że ten projekt to zdobywca reddot design award - Product Design 2012!ha!

z n-c mogłabym mieć dosłownie wszystko. ślinotok występuje za każdym razem kiedy wchodzę na ich perwersyjną stronę. dla mnie - wzornictwo totalne.

no ale powracając do sedna... do dzikiej rozpusty dla zmysłów - krzesełek doskonałych. żeby nie wykorzystać całej radości i zostawić trochę na później, uchyliliśmy zaledwie rąbka tajemnicy. ależ smakowity był to rąbek i doskonały w swojej prostocie.



a krzesła wystąpią jeszcze w pełnej krasie. w swoim naturalnym środowisku. miejmy nadzieję, że soon... er than later :)


p.s. gdybym jednak wolała pozostać przy dotychczasowym sposobie bica piany, to no worries, nie-mąż już wymyślił nowe zastosowanie dla ubijaczki - estetyczny drapak do głowy. i wszyscy są szczęśliwi :)