Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pompony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pompony. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

pom pom

dawno, dawno temu... za górami, za lasami... popełniłam wpis w wyniku mojej fascynacji pomponami. o tu. miałam oczywiście mocne, bardzo mocne, postanowienie, że koniecznie muszę je zrobić. ale... jak to zwykle w życiu bywa, papieru znaleźć nie mogłam, nie -mąż zaczął straszyć, że on kurzołapa w sypialni gościć to by nie chciał... no i jakoś tak zapał osłabł, a na końcu całkiem sflaczał.

ale, jak to mówią, nie ma tego złego. ewoluowałam - znalazłam sposób by wilk był syty i owca cała. pompony tiulowe. piękne, trwałe, nie straszna im woda - można kąpać w 30 stopniach, no i koty je uwielbiają, a przynajmniej jeden, bo ten drugi woli troczki. i więcej mu do szczęścia nie trzeba.












są boskie i niestety uzależniają ;)

piątek, 5 kwietnia 2013

czasem wystarczy

usłyszeć o 23 "w przyszłym tygodniu nigdzie nie jadę, z nikim tego nie ustalałem". i nagle świat staje się piękny. dziękuję Ci Mediolanie za Design Week, za bajońskie ceny w hotelach i wyprzedane bilety lotnicze. od dziś jestem jego największą fanką!!! i nawet przestała mnie wkurzać, niedostępność dla zwykłych śmiertelników i snobizm. najważniejsze, że normalni ludzie nie mogą dojechać do nienormalnej pracy!!!

walić śnieg i szarość, kolorowe pompony atakują!















aż chce się robić!

naimpreze.blogspot.com

hm... ktoś, kto to czyta może podejrzewać u mnie chorobę dwubiegunową... w końcu sama mam taką refleksję. ale to tylko pokazuje jak niewiele trzeba, żeby z leja depresyjnego poszybować na wyżyny. i niestety również odwrotnie.


---------
* fotki znalezione tutaj: