Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upał. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 sierpnia 2013

roll up... and down

up and down. up and down.

jasno-ciemno. jasno-ciemno. 

nie, nie zwariowałam. no może odrobinę... ze szczęścia! bo wielki dzień nastał. dzień wielkich upałów i spełnienia wielkich oczekiwań! 

mamy rolety! 

no i to by chyba było na tyle. bo co tu pisać o roletach. co tu pisać o roletach w taki upał... skoro pociechą są niewielką. dziś pokłony bijemy przed wiatraczkiem i w duszy powtarzamy mantrę - żeby tylko się nie zepsuł.

pominę milczeniem przeboje związane z samym dobieraniem rolet na nasze super-hiper-mega wielkie okna, na które rolety blackout - te gumowane, nieprzepuszczające światła nie są zwyczajnie produkowane. takie ograniczenie technologiczne. szczęśliwie w salonie i tak chcieliśmy rolety przepuszczalne, żeby cieszyć się teatrzykiem cieni, a do pokoju i sypialni na styk się udało. juppi! w dalsze szczegóły wnikać nie będę, mam nadzieję, że z czasem się zatrą w pamięci... 


szczęśliwie odzyskaliśmy sypialnię i biurko, z którego wreszcie możemy zacząć korzystać. chociaż nadal dziwi nas, kiedy wchodzimy do pokoju i... jest jasno. a co jeszcze lepsze - za chwilę może być ciemno. no szał kompletny. ameryka.







kot bez głowy

poniedziałek, 29 lipca 2013

uff

ostatnio wysnułam teorię, że poziom szczęścia jest wprost proporcjonalny do ilości zjadanych pomidorów. nie wiem czy chodzi o potas i magnez, czy o coś kompletnie innego, ale nie będę się nad tym zastanawiać. na mnie działa. nie-mąż szybciutko podłapał ideę i obecnie nasza dieta wygląda tak:



zjadamy je na potęgę w różnych postaciach. tygodniowo schodzi nam blisko 1,5 kg. zważywszy na to, że połowę tygodnia nie-mąż spędza w podróży, to jest to jednak wyczyn na miarę pomidorowego obżarstwa z dzieciństwa, kiedy pomidory hodował dziadek. 
przez zupełny przypadek znaleźliśmy przepyszne pomidory, które smakują niemalże jak te działkowe. i to nawet nie na bazarku ani modnym targu, tylko w supermarkecie. 

no i dla mnie nie ma nic lepszego na nieludzkie upały niż kanapka z serem żółtym i pomidorem.. mmmm...  no dobra jeszcze cola z lodem. jak się uzupełniło niedobory, to można je bezkarnie wypłukiwać, żeby kolejnego dnia można było uzupełnić je od nowa :)

tymczasem lato w pełni